12 bloków na 12 miesięcy

blok1_12 Na świetnym forum patchworkowym, które podczytuję od niedawna, pojawiła się propozycja akcji „12 bloków na 12 miesięcy”, czyli swojskiej odmiany Block of the Month. W skrócie polega to na tym, że biorące w akcji osoby szyją co miesiąc jeden wybrany wspólnie wzór bloku patchworkowego – czyli po roku każdy ma 12 gotowych różnych bloków. Następnie bloki zszywa się w całość, dodaje ramki/lamówki i pikuje – i narzuta/kołderka gotowa! Każdy sam dobiera sobie kolory – tylko wzór jest wspólny dla wszystkich.

Sama idea bardzo mi się podoba – jest to świetna okazja do potrenowania szycia bloków, a równocześnie nie obciąża bardzo czasowo; to jest kwestia poświęcenia 1 wieczoru w miesiącu na dany blok. A jaka zabawa i ciekawe doświadczenie – patrzeć, jak ten sam wzór jest interpretowany przez poszczególnych uczestników w inny sposób 🙂

Wahałam się trochę, czy brać w niej udział – mój zasób materiałów jest skromny, to, co zamówiłam, ma bardzo konkretne przeznaczenie – słowem, nie za bardzo miałam z czego szyć rzeczone bloki, a finansowo kolejnego zakupu szmatek już bym nie uciągnęła. Po długich wahaniach postanowiłam wykorzystać materiały świąteczne, które mi zostały – nie mam dla nich żadnego konkretnego zastosowania, a trochę ich jest. Może na połowę bloków wystarczy 😉 Dzisiaj spędziłam kilka h przy  macie i maszynie, a efekt widzicie na zdjęciu 🙂 To pierwszy blok, szyty ze wzoru Niedźwiedzia Łapa (Bear Paw).

Wnioski

miarkaJestem zadowolona, tylko w kilku miejscach pomimo prucia nie udało mi się osiągnąć idealnego zejścia się szwów. Przy okazji szycia, nauczyłam się sporo nowych rzeczy:

1. szycie z materiału, który jest rozciągliwy w jednym z kierunków (to ten krem, z IKEA), to proszenie się o kłopoty i trudne do uniknięcia błędy przy schodzeniu się bloków 🙁

2. w czasie krojenia nożem należy zdecydowanie dociskać go do krawędzi linijki, inaczej zamiast prostej linii mamy fale Dunaju…

3. nawet zaprasowane szwy w czasie zszywania np. rzędów ze sobą mogę się odwinąć w złą stronę – należy dobrze to kontrolować przy szyciu, inaczej powstają „wicherki”

4. regulacja nacisku stopki maszyny jest faktycznie potrzebna 🙂 miałam początkowo bardzo mały nacisk i materiał uciekał mi spod stopki i się ślizgał

5. nie ma sensu przeliczać szablonu calowego na cm – kroiłam po calowej stronie maty, odmierzyłam sobie zalecany „seam allowance” na maszynie, żeby ładnie i równo prowadzić szew – oszczędziłam sobie kupę czasu przy kalkulacjach. Miarka na maszynie to po prostu żółta karteczka samoprzylepna, przyklejona w odległości 1/4 cala od miejsca wbicia igły, Prowadzę wzdłuż niej materiał i uzyskuję równiutki szef w zalecanej przepisem odległości 🙂

6. przyrząd do rozpruwania szwów jest wygodniejszy niż małe nożyczki 😀

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *