Wieczór z aplikacjami

W trakcie przyszywania aplikacji

W trakcie przyszywania aplikacji

3-tygodniowy urlop minął, jak z bicza trzasł … a w tym czasie kołderka nie posunęła się nic do przodu. Postanowiłam więc nadrobić nieco zaległości, jako że zbliża się Okazja, na którą możemy kołderkę podarować nowemu Właścicielowi.

Posiedziałam przez 2 ostatnie wieczory nad aplikacjami na blokach. Szyję je (a właściwie: uczę się szyć 🙂 ) metodą needle turn applique, którą podpatrzyłam na filmikach z udziałem mistrzyni tej techniki, Jan Patek. Idzie mi różnie, to jest proste tylko, jak się ogląda 😉 ale muszę przyznać, że praktyka – jak zawsze – czyni mistrza. Każdy kolejny blok jest w mojej opinii lepiej zrobiony, chociaż na pewno muszę jeszcze sporo poćwiczyć.

 

Zauważyłam, że kluczem jest dobrze przygotowanie sobie wzorów, a raczej – umiejętność rozebrania wzoru na proste figury składowe i przyszywanie ich warstwami, zaczynając od tego, co leży najniżej. Czyli – zamiast przyszywania 3 osobnych fragmentów figury wystających tu i ówdzie wyciąć ją w całości (np. brzuszek misia), a potem naszyć na wierzch kolejne elementy (np. śliniaczek).  Całość wychodzi wtedy równa i bardziej estetyczna.

Jeden z misiów

Jeden z misiów

Zrezygnowałam z szycia drobnych detali, np. środków oczu czy uśmiechów metodą aplikacji – po prostu wyszyję je muliną. Niestety, na mojej maszynie haftować się nie da – tzn. może i by się dało, ale chyba nauczenie się tego byłoby sporą przesadą, patrząc na jej wiek i możliwości 😉

Ambicję mam taką, żeby do końca weekendu zakanapkować kołderkę, a następnie w ciągu tygodnia ją przepikować i oblamować.  Na fotce widzicie stan bieżący – trzymajcie kciuki!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *