Niebieska sukienka się szyje…

Trochę wieści z frontu pt. „niebieska sukienka”. Skrojoną sukienkę chciałam zeszyć już wczoraj, korzystając z dostosowania manekina do realiów swojej figury. Niestety, nie jestem mistrzem planowania – okazało się, że nie mam … nici. Zorientowałam się koło 21:00, kiedy wszystkie pasmanterie są już dawno zamknięte. Wygrzebałam co prawda z próbnika łucznika trochę nici w odpowiednim kolorze, ale zmarnowałam prawie wszystkie – po fastrygowaniu zapomniałam przestawić naciąg nitki na maszynie i w efekcie wyszedł ledwo trzymający się gniot, a nie szew, w każdym razie – nadający się do poprawki. Musiałam zaczekać na dzisiejszy poranek, nieoceniony małżonek pojechał zapolować na nici i już koło południa mogłam przystąpić do dzieła.

Najważniejszym odkryciem dzisiejszego dnia jest dla mnie owerlok. Jak mogłam szyć jakiekolwiek ubrania bez tej maszyny? Nie wiem, naprawdę. Szyje błyskawicznie, a możliwość równoczesnego obcinania i obrzucania brzegów jest nie do pobicia. Co prawda, nie miałam idealnie dobranego koloru nitki 😉 ale i tak zapasy szwów mam tak ładnie wykończone, jak nigdy dotąd 🙂

Sukienka nie jest jeszcze skończona, brakuje podłożenia dołu. Poniżej możecie zobaczyć kilka fotek, dokumentujących różne etapy pracy. Zwracam uwagę na nieodzowność manekina 😉 jest naprawdę poręczny i ułatwia wszelkie upinania, przymierzania i poprawki. Polecam!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *